Twoja firma może być niezależna energetycznie i może płacić za prąd bardzo mało, a w praktyce prawie nic. To nie jest hasło reklamowe. To model, który w Polsce już działa. Żeby go zrozumieć, warto cofnąć się o kilka lat.
Jak było kiedyś i kim był prosument
Kilka lat temu wiele małych firm skorzystało z czegoś, co nazywało się prosument. Prosument to firma albo osoba, która produkuje prąd (np. z paneli fotowoltaicznych), zużywa go na własne potrzeby, a nadwyżki oddaje do sieci. Najważniejsze było to, że sieć działała w takim wypadku jako wirtualny magazyn energii. Latem gdy instalacja miała wysoką nadprodukcję firma oddawała nadmiar prądu, a zimą mogła go odebrać. Rozliczenie było proste. Za każdą 1 kWh oddaną do sieci, prosument może odebrać 0,7 kWh (stosunek 1 : 0,7). Ten system obowiązywał dla instalacji do 50 kWp mocy na podstawie ustawy o odnawialnych źródłach energii z 20 lutego 2015 r.
W praktyce oznaczało to, że firmy zużywające do około. 40 MWh rocznie mogły zbudować większą instalację niż potrzebowały ii dzięki temu pokryć prawie całe roczne zużycie energii. Często instalacje były kupowane za gotówkę albo w leasingu, a rata leasingu była niższa niż wcześniejsze rachunki za prąd.
Co się zmieniło?
Ten system nie był dany raz na zawsze i na mocy nowelizacji ustawy OZE od 1 kwietnia 2022 r. wprowadzono nowy system rozliczeń (tzw. net-billing), a korzystne zasady „magazynowania energii w sieci” zostały wygaszone. Krótko mówiąc kto zdążył wejść w stary system, ten skorzystał kto się spóźnił, stracił możliwość magazynowania energii w sieci.
Czym jest obecnie “okazja”? Dziś to spółdzielnia energetyczna.
Dziś bardzo podobny mechanizm istnieje dalej z tym, że nie dla małych, ale dla średnich i dużych firm. Tym rozwiązaniem jest spółdzielnia energetyczna czyli forma współpracy firm (lub samorządów), które wspólnie produkują energię (np. na farmie fotowoltaicznej), zużywają ją na własne potrzeby, a nadwyżki rozliczają w sieci. Podstawą prawną do takiego działania jest ustawa o OZE z 20 lutego 2015 r. oraz kolejne nowelizacje, m.in. z 2019 r. i 2023 r., które realnie umożliwiły rozwój spółdzielni.
Dlaczego to się opłaca dużym firmom?
W spółdzielni energetycznej maksymalna moc instalacji to 10 MW energia oddana do sieci wraca w proporcji 1 : 0,6 czyli sieć znów działa jak magazyn energii, a w praktyce oznacza to, że buduje się farmę większą niż bieżące zużycie co powoduje nadprodukcję w okresie letnim. Nadwyżki z lata „czekają” na zimę, a firma przez cały rok korzysta głównie z własnej energii. Przy takim modelu firma uzyskuje niezależność energetyczną którą mogą osiągnąć firmy zużywające nawet ponad 7 000 MWh energii rocznie Czyli skala jest zupełnie inna niż kilka lat temu.
Ważna różnica
To nie jest instalacja na dachu i szybka decyzja „z dnia na dzień”. Trzeba podejść w tym wypadku projektowo. Czeka nas projekt infrastrukturalny wymagający czasu, planowania i formalności, ale dający wieloletnią stabilność kosztów energii.
Dlaczego nie warto zwlekać?
Historia prosumentów pokazuje jedno. Korzystne systemy mają swój termin ważności, Prawo się zmienia w miarę rozwoju infrastruktury i pojawiania się nowych technologii, a okno możliwości potrafi się zamknąć nieoczekiwanie. W przypadku spółdzielni energetycznych nie wiemy, jak długo obecne zasady będą obowiązywać, wiemy natomiast, że przygotowanie projektu trwa od kilku tygodni do kilku miesięcy, budowa farmy z etapem administracyjnym (pozwoleń i projektów) to od 1,5 do 2,5 lat więc im później start, tym większe ryzyko.
Dziś duże firmy stoją dokładnie w tym samym miejscu, w którym kilka lat temu stały małe firmy (prosument). Dziś z perspektywy czasu już wiemy jak bardzo opłacalnym było to rozwiązaniem. Wtedy jedni zaczęli działać i dziś mają tani prąd, a inni czekali i stracili szansę. Dziś spółdzielnie energetyczne dają realną drogę do niskich kosztów energii i dużej niezależności od rynku. My wiemy, jak ten proces przeprowadzić krok po kroku. Jeśli myślisz o przyszłości swojej firmy i chcesz być w drużynie “wygranych” to jest dobry moment, żeby zacząć.
